„Pacjenci często mówią, że żałują, że tak późno”. Rozmowa z Karoliną Szczerbińską o pracy nad sobą w psychoterapii

„Pacjenci często mówią, że żałują, że tak późno”. Rozmowa z Karoliną Szczerbińską o pracy nad sobą w psychoterapii

„Pacjenci często mówią, że żałują, że tak późno”. Rozmowa z Karoliną Szczerbińską o pracy nad sobą w psychoterapii

Rozmowa z Karoliną Szczerbińską, psycholog i psychoterapeutką

Karolina Szczerbińska jestem psychologiem, psychoterapeutą oraz certyfikowanym specjalistą psychoterapii uzależnień. Ukończyła czteroletnie szkolenie z psychoterapii integracyjnej w Profesjonalnej Szkole Psychoterapii Instytutu Psychologii Zdrowia. Pracuje z pacjentami dorosłymi, prowadząc psychoterapię indywidualną oraz grupową. Zajmuje się również przeprowadzaniem diagnozy. Swoją wiedzę poszerza, biorąc udział w licznych szkoleniach oraz superwizji.

W rozmowie opowiada o tym, czym wyróżnia się nurt integracyjny, z jakimi problemami pacjenci najczęściej zgłaszają się na terapię i dlaczego jednym z najważniejszych elementów procesu terapeutycznego jest poczucie bezpieczeństwa.

Niedawno ukończyła Pani czteroletnie szkolenie z psychoterapii integracyjnej. Co to szkolenie oznacza dla Pani zawodowo?

Karolina Szczerbińska: To szkolenie bardzo dużo wniosło w moje życie zawodowe – zarówno jeśli chodzi o stosowanie różnorodnych technik i metod terapeutycznych, jak i o większą świadomość tego, co dzieje się między mną a pacjentem w procesie terapeutycznym.

Program był dość intensywny. Już od pierwszego roku odbywaliśmy  regularną superwizję, dzięki której mogliśmy przyglądać się temu, co dzieje się w naszej pracy z pacjentem, już stricte w nurcie, w którym się szkoliliśmy. To również było bardzo rozwojowe. 

Czym właściwie jest psychoterapia integracyjna? Co dla pacjenta oznacza to, że terapia prowadzona jest właśnie w tym nurcie?

Nurt integracyjny łączy różne podejścia psychoterapeutyczne. Nie ma tutaj jednego nurtu wiodącego, tylko korzysta się z kilku głównych podejść. W szkole, którą kończyłam, były to przede wszystkim nurt poznawczo- behawioralny i humanistyczno- fenomenologiczny.

Jest to ciekawe także z perspektywy pacjenta, ponieważ może on korzystać z różnych metod pracy. Oczywiście każda szkoła psychoterapii integracyjnej może się trochę różnić. Ta, którą kończyłam, opiera się przede wszystkim na koncepcji schematów stworzonych przez Jerzego Mellibrudę.

Założenie jest takie, że rozpoznajemy u pacjenta negatywne schematy adaptacyjne. Na tej podstawie ustalamy plan pracy, żeby te schematy transformować i korygować, ponieważ  one zakłócają funkcjonowanie w codziennym życiu. Powstają one na bazie trudnych życiowych doświadczeń- począwszy od dzieciństwa. Przejawiają się w 3 płaszczyznach : emocjach, przekonaniach oraz zachowaniach. Różne metody, których się uczymy, służą właśnie temu, aby te schematy korygować, co w efekcie przekłada się korzystnie na codzienne funkcjonowanie.

W tym nurcie jest też dużo pracy doświadczeniowej – na przykład praca na krześle czy praca wyobrażeniowa. To metody, które pacjenci często sami uważają za bardzo pomocne, ponieważ pozwalają korygować różne trudne doświadczenia. Myślę więc, że dla pacjentów dużą korzyścią jest możliwość skorzystania z takiej pracy.

Czy któreś z tych podejść jest Pani szczególnie bliskie?

Myślę, że nie mam jednego wiodącego podejścia, które byłoby mi szczególnie bliskie. Po tych kilku latach zauważyłam, że najbardziej korzystne jest właśnie łączenie różnych podejść – oczywiście w zależności od możliwości pacjenta, jego gotowości i etapu terapii.

Staram się dostosowywać sposób pracy do etapu procesu terapeutycznego, a także do tego, jakie oczekiwania i możliwości ma dany pacjent.

W procesie terapii ważne jest ustalenie celu – tego, co pacjent chce zmienić w swoim funkcjonowaniu?

Tak. To jeden z kluczowych i najważniejszych elementów początkowego etapu terapii. Najpierw trzeba konkretnie określić problemy, z jakimi zgłasza się pacjent, a następnie na ich podstawie ustalić cele terapeutyczne.

Te cele czasami zmieniają się w trakcie terapii. Zdarza się, że coś, co na początku procesu wydawało się bardzo istotne, z czasem przestaje być najważniejsze, a pojawiają się inne obszary wymagające pracy. Ustalenie celu jest jednak niezbędne, żeby psychoterapia mogła przynosić efekty.

Domyślam się, że nie wszystkie potrzeby, z jakimi pacjent przychodzi, są możliwe do osiągnięcia w terapii.

Bardzo ważne jest, żeby cel był oparty na współpracy pacjenta z terapeutą i dobrze sformułowany. Pacjenci często mają cele, które nie są możliwe do spełnienia albo są nierealistyczne. Na przykład chcą zmienić zachowanie swojego męża albo chcą zawsze odczuwać  przyjemne emocje.

Dlatego bardzo ważne jest urealnianie tych celów i sprowadzanie ich do takich, które rzeczywiście można osiągnąć. O tym oczywiście trzeba z pacjentem rozmawiać, żeby miał świadomość, co psychoterapia może zmienić w jego życiu, a co jest niemożliwe.

Bardziej realnym celem może być na przykład nauczenie się wyrażania swoich potrzeb w relacji małżeńskiej niż zmiana funkcjonowania męża. Podobnie możliwe jest uczenie się lepszych sposobów radzenia sobie z napięciem, ale nie możemy założyć, że dzięki terapii będziemy zawsze mieć dobry nastrój i odczuwać tylko przyjemne emocje.

Dlatego dość często na początku psychoterapii cele, które widzi pacjent, i te, które widzi psychoterapeuta, trochę się różnią.

Z jakimi problemami najczęściej pacjenci zgłaszają się do psychoterapii?

W nurcie, który kończyłam i w którym pracuję, wyróżniamy dwie główne grupy problemów: problemy w relacji z samym sobą oraz problemy w relacji z innymi.

Jeżeli chodzi o problemy w relacji z samym sobą, bardzo często dotyczą one braku umiejętności zadbania o swoje potrzeby, chronicznych i permanentnych stanów napięcia, obniżonego nastroju czy trudności w wyrażaniu konkretnych emocji, na przykład złości.

Są też różnego rodzaju kryzysy życiowe związane z życiem zawodowym albo z etapem życia, na którym znajduje się dana osoba.

W kontekście relacji z innymi bardzo często pojawiają się problemy komunikacyjne – zarówno w relacjach z bliskimi, jak i w życiu zawodowym – oraz trudności w budowaniu satysfakcjonujących relacji. Czasami są to także trwające latami trudności w relacjach z najbliższymi, na przykład z ojcem czy matką.

Tak naprawdę jest to więc bardzo szeroki zakres problemów. Często podczas pierwszych konsultacji okazuje się też, że pacjent nie zgłasza się z jednym problemem, ale z dwoma, trzema czy nawet czterema. Część z nich może dotyczyć relacji z samym sobą, a część relacji z innymi.

Psychoterapia jest jednak angażującą i wymagającą aktywnością. Co powiedziałaby Pani osobom, które mierzą się z różnymi trudnościami, ale wahają się przed skorzystaniem z takiej pomocy?

Na pewno trzeba zacząć od tego, że psychoterapia  jest wysiłkiem. Wymaga zaangażowania, wglądu, refleksyjności nad swoim zachowaniem no i oczywiście czasu. 

Proces terapeutyczny jest więc okazją do tego, aby za pomocą różnych metod pogłębiać świadomość siebie oraz własnych schematów. W dalszej kolejności następuje praca nad ich korygowaniem – w obszarze sposobów radzenia sobie z emocjami, zmianą przekonań oraz zachowań. W efekcie tego mogą pojawić się realne zmiany w  funkcjonowaniu oraz poprawa komfortu życia.   

Oczywiście zmiana zależy to od różnych czynników – doświadczeń życiowych, zasobów, osobowości. U niektórych osób efekty pojawiają się stosunkowo szybko, a u innych wymagają więcej czasu.

Wspomniała Pani o tym, że intensywność terapii może mieć wpływ na tempo pojawiania się efektów. W Dormedzie dostępna jest również psychoterapia grupowa. Dla kogo może być ona dobrym rozwiązaniem?

Im bardziej intensywna terapia, tym efekty mogą być szybsze i bardziej zauważalne. W Dormedzie działa dzienny oddział psychiatryczny. To rozwiązanie dla osób, które na przykład długo czekają na termin psychoterapii indywidualnej, borykają się z kryzysem życiowym albo są już w terapii indywidualnej, ale ze względu na nasilenie problemów efekty nie pojawiają się jeszcze tak szybko.

Psychoterapia grupowa jest bardziej intensywną formą terapii i może przynosić szybsze efekty. W grupie więcej się dzieje, pojawia się więcej czynników i więcej osób, co daje dodatkowe możliwości pracy.

Terapia trwa od 8 do 10 tygodni – istnieje możliwość jej przedłużenia. Odbywa się od poniedziałku do piątku. W ramach programu pacjent ma kontakt zarówno z psychoterapeutą, jak i możliwość konsultacji psychologicznych, kontaktu z lekarzem psychiatrą oraz terapii zajęciowej. Jest to więc bardzo kompleksowa forma pomocy.

Czy na taką pomoc można dostać się szybciej niż na psychoterapię indywidualną?

Tak, terminy są na pewno bardziej dostępne niż w przypadku terapii indywidualnej.

W Dormed Premium prowadzi Pani również indywidualną terapię w formie płatnej. Czy z takiej formy pomocy mogą korzystać zarówno dorośli, jak i dzieci i nastolatkowie?

Tak. Jeżeli pacjent nie jest w stanie czekać na termin albo znajduje się w dużej potrzebie, istnieje możliwość zapisania się na indywidualne, prywatne spotkania. Jest to dostępne zarówno dla dorosłych, jak i dla dzieci i nastolatków. 

Chciałabym jeszcze zapytać o relację terapeutyczną. Dla osoby zgłaszającej się po pomoc psychoterapeuta jest przecież obcą osobą. Co jest dla Pani najważniejsze w budowaniu tej relacji?

Na pewno najważniejsze jest dla mnie to, żeby na początku jak najbardziej zadbać o to, aby pacjent poczuł się bezpiecznie.

Do gabinetu trafiają ludzie z bardzo różnymi doświadczeniami, czasami również traumatycznymi doświadczeniami w relacji z drugim człowiekiem. Wielu pacjentów zostało skrzywdzonych już w dzieciństwie. Zbudowanie poziomu zaufania jest więc kluczowe i niezbędne, żeby pacjent mógł poczuć się bezpiecznie i coraz bardziej się otwierać.

Na początku ważne jest dla mnie empatyczne słuchanie pacjenta, towarzyszenie mu, odzwierciedlanie jego emocji i pokazywanie, że je dostrzegam i akceptuję.

Bardzo często pacjenci, którzy doświadczają tego, że nie są oceniani, że nie dostają rad i nikt nie mówi im, jak mają żyć, zaczynają mieć poczucie, że rzeczywiście są w gabinecie akceptowani.

Po kilku pierwszych spotkaniach często widać, że poziom zaufania jest coraz większy. Oczywiście zależy to znowu od doświadczeń  pacjenta,jego osobowości,przekonań na temat siebie i innych ludzi.

Czy sama relacja terapeutyczna może stać się materiałem do pracy? To, co pacjent robi i czuje w kontakcie z terapeutą, może przecież przypominać jego sposób bycia w innych relacjach.

Tak, to, co dzieje się w relacji terapeutycznej, jest bardzo ważnym obszarem psychoterapii. Na podstawie tej relacji zaczynają ujawniać się różne rzeczy, które są czymś powtarzającym się w życiu pacjenta.

Może to być na przykład chęć przejęcia kontroli nad terapeutą albo przeciwnie – duża nieśmiałość i wycofywanie się. Pacjent może bardzo mocno dbać o potrzeby terapeuty albo chcieć, żeby terapeuta go zaakceptował, i robić różne rzeczy po to, żeby było mu miło.

To również staje się później obszarem analizy i pracy nad danym tematem.

To wydaje się szczególnie cenne, bo terapeuta ma dostęp do materiału „na żywo” – nie tylko do tego, co pacjent opowiada o swoich relacjach, ale także do tego, co rzeczywiście wydarza się między nim a terapeutą.

Tak, jest to bardzo ważne. Zadaniem terapeuty jest zwracać na to uwagę, a także poddawać swoją pracę superwizji. Superwizja bardzo często pomaga nam zrozumieć, co dzieje się w relacji i mieć świadomość tego, co może to mówić zarówno o pacjencie, jak i o nas samych.